TEGO PREZENTU NIE CHCE ŻADNA ŚWIEŻO UPIECZONA MAMA


Kiedy w Twojej rodzinie lub rodzinie bliskich przyjaciół pojawia się noworodek, zastanawiasz się jaki prezent sprawić maluchowi. Wszyscy chcą przywitać dzidziusia i decydują się na odwiedziny nawet w pierwszej czy drugiej dobie po porodzie. Nie patrzą na to, że świeżo upieczona mama jest w nienajlepszej formie, a dzidziuś zupełnie nie posiada odporności. Goście tłumnie zjawiają się u drzwi i obdarowują rodziców różnymi podarkami....także tymi niechcianymi!

Pewnie zastanawiasz się, co można uznać za najgorszy prezent dla noworodka? Czy będzie to komplet za małych ciuszków, a może zabawka, którą dziecko już posiada? Nie, taki prezent może jest nietrafiony, ale nie należy do kategorii tych najgorszych. Najgorszą rzeczą jaką można podarować nowo narodzonemu maleństwu jest przeziębienie czy grypa! 

Niestety niektórzy są bardzo nieodpowiedzialni i nie potrafią pojąć, że nawet najmniejszy katar lub jakiekolwiek objawy przeziębnia są oznaką infekcji, która dla noworodka może być bardzo groźna. Duże zagrożenie stanowią też dzieci w wieku do lat 7, gdyż jak wiadomo placówki przedszkolne to wylęgarnia wszelkich wirusów i bakterii, które non stop krążą pomiędzy dziećmi. Z tego też względu powinno się unikać odwiedzin małych dzieci u nowo narodzonego maluszka. 

Ja po porodzie spędziłam w szpitalu 10 dni i przyznam, że nieco się na to wszystko napatrzyłam. Pomimo wyraźnych zakazów i upominań ze strony położnych, goście tłumnie zjawiali się na salach, przyprowadzając ze sobą prychające dzieci. Karygodny był też fakt, że większość z tych osób brała noworodki i nawet nie myła rąk, chociaż wszędzie wisiały nakazy oraz pojemniki z płynem bakteriobójczym. W końcu ordynatorka oddziału wpadła w szał i całkowicie zabroniła odwiedzin. Dziwi mnie tylko fakt, że rodzice nie potrafili zapanować nad swoimi gośćmi, narażając tym na niebezpieczeństwo zarówno swoje maluszki, jak i maluszki kobiet z sąsiednich łóżek.

Kiedy urodziłam synka jasno dałam wszystkim do zrozumienia, że pierwsze wizyty są możliwe dopiero po około miesiącu. Do tego czasu odwiedzały nas wyłącznie babcie, które pomagały mi przy dzidziusiu. Niektórzy znajomi twierdzili, że nieco przesadzam, ale tak naprawdę miałam ich opinię w nosie. Najważniejszy był dla mnie synek i jego dobro, dlatego postanowiłam nie ryzykować. Zarówno w szkole rodzenia , jak i w szpitalu powtarzano, aby w pierwszym miesiącu życia dziecka ograniczyć wizyty do minimum. Noworodek potrzebuje czasu na wykształcenie odporności, a goście oprócz tych fajnych prezentów mogą przynieść też coś bardzo niechcianego. 

Moi drodzy jeśli więc Wasza przyjaciółka czy kuzynka właśnie urodziła, to dajcie jej i maluszkowi odrobinę czasu. Zadzwońcie z gratulacjami, kupcie prezent i poczekajcie, aż dziecko nabędzie trochę odporności oraz nieco oswoi się z otaczającą je rzeczywistością. Cztery tygodnie to takie minimum, które rodzice i dzidziuś powinni mieć tylko dla siebie. A kiedy przyjdzie czas odwiedzin upewnijcie się, że jesteście całkowicie zdrowi tak, aby nie podarować maluszkowi żadnej infekcji. Pamiętajcie też o dokładnym myciu rąk zaraz po wejściu do domu noworodka, nawet jeśli nie zamierzacie brać go w ramiona.

Aby być na bieżąco polub blog na FB:
Dziękuję za odwiedziny. Każda wizyta i komentarz sprawiają mi wielką radość oraz motywują do dalszej pracy nad blogiem. W miarę możliwości staram się odpowiadać na komentarze oraz odwiedzać blogi osób, które zostawiły tu po sobie ślad. Na blogu korzystamy z zewnętrznego systemu komentarzy Disqus. Więcej na ten temat znajdziesz w Polityce Prywatności bloga.