MINERALNE KOSMETYKI DO MAKIJAŻU LILY LOLO


Kosmetyków mineralnych używam od dobrych kilku lat, a ponieważ bardzo przypadły mi one do gustu, to nie mam zamiaru wracać do "zwykłej" kolorówki. Nie będę rozpisywała się nad wyższością minerałów, ale moim zdaniem pod każdym względem biją one drogeryjne produkty do makijażu na głowę. Do tej pory miałam okazję wypróbować kosmetyki mineralne 6 różnych marek, mam więc w tej kwestii nieco doświadczenia i potrafię stwierdzić czy dany produkt jest dobry, czy raczej bardzo przeciętny. Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o minerałach Lily Lolo, które otrzymałam do przetestowania i zrecenzowania. 


PODKŁAD MINERALNY SPF 15

Na co dzień używam wyłącznie podkładów mineralnych, bo tylko one potrafią utrzymać moją cere w ryzach, a przy tym dają naturalny efekt. Moja karnacja jest dosyć jasna, ale po konstultacji z panią ze sklepu Costasy wybrałam odcień Barely Buff, który jest piąty w gamie kolorystycznej. Troszkę obawiałam się czy puder nie będzie za ciemny, ale jak widać pracownicy sklepu mają doświadczenie i doskonale potrafią dobrać odpowiedni produkt. Podkład idealnie wpasował się w odcień mojej cery i jest na niej zupełnie niewidoczny. Marka Lily Lolo zasługuje na pochwałę bo myślę, że nawet największe bladziochy bez problemu znajdą tu swój idealny kolor, a wiem że nie jest to łatwe.

puder mineralny jaki


Podkład zawiera filtr UV 15 i ma całkowicie naturalny skład, bez obecności szkodliwych substancji. Nie zapycha porów i nie podrażnia, dlatego doskonale sprawdzi się u osób ze skórą wrażliwą czy z trądzikiem. Ponieważ skład jest niezwykle prosty podkład dedykowany jest do każdego typu cery, bez podziału na suchą czy tłustą. Jeśli jednak zależy Wam na matowym czy satynowym wykończeniu, możecie dodać kolejny kosmetyk jakim jest sypki puder wykańczający: matowy lub satynowy.  

Podkład Lily Lolo zapewnia krycie od lekkiego do średniego. Tak jak w przypadku wszystkich minerałów stopień krycia budujemy nakładając kolejne cienkie warstwy kosmetyku. Mi w zupełności wystarczą 2 warstwy które powodują, że koloryt cery jest wyrównany, a twarz wygląda świeżo i promiennie. Podkład nie daje efektu maski, nie podkreśla porów czy skórek. Jeśli jednak zależy Wam na mocniejszym zamaskowaniu niedoskonałości, to przed nałożeniem podkładu mineralnego możecie użyć kremu BB lub korektora i dopiero na to 3-6 warstw podkładu. 

Aby podkład mineralny był trwały i wyglądał na twarzy dobrze, trzeba odpowiednio przygotować cerę. Musi być ona regularnie peelingowana i mocno nawilżona, w innym wypadku kosmetyk może się warzyć i podkreślać suche skórki. Nie bez znaczenia jest też prawidłowy sposób aplikacji pudru. Odrobinę proszku wysypujemy na pokrywkę, następnie wmasowujemy go w pędzel, tak aby zupełnie zniknął z przykrywki i pędzla. Kolejnie uderzamy podstawą pędzla o płaską powierzchnię, aby kosmetyk osadził się głębiej we włosiu i nie pylił. Nakładamy podkład kolistymi ruchamy, omiatając w ten sposób całą twarz. Tak zaaplikowany podkład wygląda bardzo naturalnie, maskuje drobne niedoskonałości i spokojnie wytrzyma kilka godzin.

dobry puder mineralny lily lolo


Jeśli chodzi o moją opinię, to bardzo polubiłam podkład Lily Lolo i plasuję go w czołówce produktów mineralnych, jakie miałam okazję testować. Jest to fajny kosmetyk na lato, który świetnie radzi sobie z wysokimi temperaturami (nie spływa z twarzy nawet w te upały jakie obecnie mamy). Nie pozostawia plam, nie warzy się i nie podkreśla zmarszczek czy suchych skórek. Cera po jego użyciu wygląda świeżo i promiennie. Puder nie pyli i nie osadza się na włoskach na skórze. Makijaż wymaga poprawek po jakiś 6 godzinach (przynajmniej w takie upały jak teraz). Mi bardzo odpowiada naturalne wykończenie i to, że podkład jest praktycznie niewidoczny. Wiąże się to jednak z tym, że kosmetyk ma średnie krycie, nawet przy kilku warstwach, wymaga więc uprzedniego nałożenia korektora lub kremu BB. Krycie jest przyzwoite, ale nie bardzo dobre. Jeśli więc masz dużo niedoskonałości, to obawiam się, że będziesz tym produktem nieco zawiedzona. Podkład Lily Lolo sprawdzi się za to u osób, które nie mają większych problemów z cerą, ale chcą ujednolicić karnację i sprawić, aby wyglądała ona świeżo i promiennie.

MINERALNY PUDER MATUJĄCY FLAWLESS MATTE

Jako że mam cerę mieszaną polecono mi utrwalić makijaż przy użyciu mineralnego pudru matującego. Przyznaję, że po raz pierwszy używałam dodatkowego pudru wykańczającego. Do tej pory stosowałam tylko podkłady mineralne przeznaczone do konktetnego typu skóry. Lily Lolo tworzy zaś podkłady uniwersalne, ale zaleca wykańczać je dedykowanym do naszej skóry pudem. Moim zdaniem ma to sens, ponieważ umożliwia wykonanie szybkich poprawek w ciągu dnia, bez nakładania dodatkowych warstw podkładu, które w nadmiarze mogą wyglądać niefajnie. 

Puder matujący jest biały i nałożony nawet kilkukrotnie nie daje efektu maski. Doskonale matuje na długie godziny, nie zmieniając przy tym odcienia podkładu. Na skórze jest absolutnie niewidoczny, zapewnia za to perfekcyjne matowe wykończenie. Bardzo dobry kosmetyk, o którym wcześniej nawet bym nie pomyślała, a który jest niezbędny do doskonałego i trwałego makijażu. Pudru można też używać jako bazy pod cienie.

DOBRY PUDER MATUJĄCY


PĘDZEL SUPER KABUKI

Dobry pędzel to podstawa makijażu mineralnego. W swoich zbiorach miałam 2 pędzle do pudru mineralnego, ale Super Kabuki Lily Lolo jest mega. Włosie jest mięciutkie i sprężyste, a praca nim to sama przyjemość. Wcześniej miałam Kabuki w wersji mini, jednak to nie to samo. Niestety nie wszystkie firmy produkują opakowania z tak dużym wieczkiem, aby używać dużych pędzli, dlatego decydowałam się na te mniejsze. Pędzel Lily Lolo jest duży, ale idealnie dostosowany do ich kosmetyków. Kocham go i już wiem dlaczego ma tak dobre opinie w necie.



PRASOWANY BRĄZER HONOLULU

Za namową Pani z Costasy wybrałam brązer Honolulu, który ma chłodną barwę o średniej pigmentacji i średnim odcieniu. Po raz kolejny zaufałam fachowemu doradcy, chociaż kolor wydawał mi się bardzo ciemny. Jak się okazało odcień trafiony w dziesiątkę i idealny do mojej karnacji. Kosmetyk jest mocno sprasowany, dzięki czemu nie kruszy się i nie pyli. Nie ma też problemu z nabieraniem zbyt dużej ilości brązera na pędzel, dzięki czemu konturowanie twarzy przy jego użyciu jest bardzo łatwe. Trudno jest zrobić nim sobie krzywdę, ponieważ produkt ładnie się rozciera i tworzy spójne przejścia. Myślę, że jest to idealny brązer dla początkujących (oczywiście dla zaawansowanych też). Wcześniej używałam mineralnych sypkich brązerów i ich perfekcyjne nałożenie wymaga nieco wprawy. Zabawa brązerem prasowanym Lily Lolo jest łatwa i przyjemna. Naprawdę świetny kosmetyk, a do tego ma super skład (oprócz minerałów zawiera olej arganowy, olej z granatu, olej rycynowy, olej manuka, kwas hialuronowy, witaminę E).



PODWÓJNY PRASOWANY RÓŻ DO POLICZKÓW

Podwójny prasowany róż do policzków w odcieniu Naked Pink, to kosmetyk w chłodnej tonacji, którego możemy używać jako różu i jako rozświetlacza. Tak jak w przypadku brązera, produkt jest mocno sprasowany, co umożliwia nabranie odpowiedniej ilości. Bez ryzyka osypywania i plam. Różem łatwo się operuje, a intesywność koloru budujemy poprzez nakładanie kolejnych warstw. Bardzo podoba mi się rozświetlacz, który dyskretnie nadaje skórze blasku, bez tandetnego dyskotekowego świecenia. Róż tak jak brązer, został wzbogacony w odżywcze olejki m. in. olej z jojoby, olej arganowy, olej manuka. Kolejny bardzo udany kosmetyk.

róż mineralny



Podsumowując, nie przesadzę jeśli powiem, że kosmetyki Lily Lolo mnie zachwyciły. Są to jedne z lepszych minerałów jakie testowałam i myślę, że zostaną one ze mną na dłużej. Mają one świetne składy i doskonałą jakość. Wykonanie makijażu przy ich użyciu to sama przyjemność i nie powinny one sprawić trudności nawet początkującym fankom produktów mineralnych. Jedyna uwaga dotyczy podkładu, który ma raczej średnią siłę krycia, więc nie każdemu przypasuje (dla mnie jest wystarczający). Polecam kosmetyki Lily Lolo dziewczynom, które cenią naturalne piękno, a makijażowi rodem z teatru mówią stanowcze NIE :)


Partnerem wpisu jest Costasy, dystrybutor kosmetyków Lily Lolo
Dziękuję za odwiedziny. Każda wizyta i komentarz sprawiają mi wielką radość oraz motywują do dalszej pracy nad blogiem. W miarę możliwości staram się odpowiadać na komentarze oraz odwiedzać blogi osób, które zostawiły tu po sobie ślad. Na blogu korzystamy z zewnętrznego systemu komentarzy Disqus. Więcej na ten temat znajdziesz w Polityce Prywatności bloga.